Zdrowe odżywianie na przednówku

pt., 03/17/2017 - 18:11 -- Administrator.
Kategoria: 
Oceń artykuł: 
0
Brak głosów

Marzec oznacza początek kalendarzowej wiosny, ale także czas kończenia się zapasów zgromadzonych jesienią. Dawniej na wsi przednówkiem nazywano okres od końca zimy do wyrośnięcia trawy na łąkach i pierwszych plonów w nowym roku. Był to okres przymusowego postu, a odżywiano się niemal wszystkim, co nadawało się do zjedzenia.

Między zimą a wiosną

Dawniej w spiżarniach jako pierwsze kończyły się zapasy mięsa i jego przetworów. Pozostawały resztki kapusty kiszonej, czosnku, cebuli, a w kopcach – marchwi, buraków i ziemniaków. Gdzieniegdzie pozostawała mąka i ogórki. Dziś już nikomu nie brakuje jedzenia na przednówku, jednak ubiegłoroczne zapasy nie są już pełnowartościowe pod względem odżywczym. Ziemniaki tracą dobre właściwości, zaczynają zielenieć i kiełkować, co wiąże się ze wzrostem poziomu szkodliwej solaniny. Pozostałe warzywa tracą jędrność i soczystość. Jabłka nie są tak aromatyczne i smakowite. Tymczasem po zimie nasz organizm domaga się witamin i mikroelementów. Warto zwrócić uwagę na to, co znajdujemy na bazarach i półkach sklepowych, aby przetrwać czas do pojawienia się pierwszych tegorocznych zbiorów.

Kiszonki

Warzywa poddane fermentacji mają znacznie więcej witamin i soli mineralnych niż świeże. Zwiększają wytwarzanie enzymów trawiennych, dzięki czemu są łatwiej i lepiej przyswajalne przez organizm. Są też doskonałym źródłem probiotyków, wspomagających zwalczanie infekcji. Zwiększają produkcję białych ciałek krwi oraz śluzów, przez co pobudzają układ odpornościowy. Uwaga: warzywa kiszone to nie to samo co kwaszone. Kiszenie polega na konserwowaniu za pomocą solanki i naturalnych przypraw, jak liść laurowy, pieprz czy ziele angielskie. Natomiast kwaszenie zawsze odbywa się z udziałem octu, najczęściej spirytusowego. O ile kiszonki mają dobry wpływ na organizm, o tyle kwaszonki mogą być nawet niebezpieczne, gdyż zbyt częste spożywanie octu sprzyja powstawaniu anemii i schorzeń przewodu pokarmowego oraz nerek.

Kiełki

Są doskonałym źródłem witamin, zwłaszcza B i C, a także potasu, magnezu i przeciwutleniaczy. Można kupić gotowe kiełki, ale można również wyhodować je samodzielnie. Do tego celu posłuży nam kiełkownica albo nawet zwykłe słoiki. Do hodowli domowej nadają się różne nasiona, np. rzodkiewki, fasoli mung, lucerny, brokułu, słonecznika. Kiełki dodaje się do sałatek, sosów albo kanapek.

Orzechy włoskie

Na przedwiośniu stanowią jedno z nielicznych naturalnych źródeł nienasyconych kwasów tłuszczowych. Zawierają sporo witamin i minerałów, wzmacniają włosy, zapobiegają ich wypadaniu, spowalniają siwienie i stymulują wzrost. Orzechy można jeść jako samodzielną przekąskę, jako dodatek do Muesli na śniadanie bądź sałatek. Należy jednak uważać na ich ilość, gdyż są wysokokaloryczne.

Zielenina

Warto wyhodować na kuchennym parapecie szczypiorek i natkę pietruszki. Nie mają wielkich wymagań glebowych, za to są skarbnicami witaminy C, witamin z grupy B, kwasu foliowego, karotenu i wielu soli mineralnych. Pamiętajmy o wciąż niedocenianej zieleninie, jaką jest rzeżucha. Zwykle hodujemy ją tylko jako ozdobę wielkanocnego stołu. Tymczasem jest to jedna z najzdrowszych roślin; oprócz witaminy C zawiera witaminy A, B, K i PP, wiele soli mineralnych oraz żelazo i magnez. Z tego powodu zalecana jest dla kobiet ciężarnych i dzieci.

No i aby do wiosny…

/Iwona Czechowska/zdj.fotolia/

Dodaj komentarz

Newsletter

Zapisz się aby otrzymywać najnowsze informacje i artykuły.